Good Spy

Dobrzy szpiedzy w słusznej sprawie.

Good Spy

ISWAP, najgroźniejsza organizacja terrorystyczna.

W trwającej dekadę wojnie między rządem Nigerii, a grupą dżihadystów Boko Haram niewiele miejsc ucierpiało bardziej niż Baga, rybackie miasteczko nad brzegiem jeziora Czad w odległej północno-wschodniej części kraju.

W 2013 roku doszło do pierwszych starć w tym mieście, podczas kilkudniowej wymiany ognia między wojskiem, a bojownikami spłonęła prawie połowa miasta, nie byl to jednak efekt walk wygranych przez stronę rządową, a późniejszego szukania terrorystów, ukrywających się w prywatnych domach.

Kilka lat później podczas sześciotygodniowej okupacji w 2015 r. Boko Haram zabiło ponad 2000 osób – głównie młodych mężczyzn, ściganych i karanych za opór i pomoc wojsku. Młode kobiety zostały zabrane do obozów w buszu i zmuszone do poślubienia bojowników z powodów ideologicznych. Według dżihadystów każda kobieta w wieku pozwalającym na wyjście za mąż, powinna męża posiadać.

Gdy więc pod koniec grudnia 2018 r. armia ponownie opuściła miasto, a bojownicy wjechali na motocyklach i przejęli pojazdy wojskowe, mieszkańcy Baga obawiali się najgorszego. Oczekiwana kara jednak nie doszła do skutku. Młodzi mężczyźni w turbanach i brązowych mundurach byli uprzejmi i zdyscyplinowani, a mieszkańcom zapewniali spokój informując, że przybyli tylko po wojsko.

Dwa „Boko Haram”

Ludzie, którzy wjechali do Baga, należeli do Islamskiego Państwa Afryki Zachodniej (IPAZ z angielskiego ISWAP), odłamu Boko Haram z północnych krańców stanu Borno i wysp na jeziorze Czad. Od połowy ubiegłego roku okazały się nie tylko silnym wojskowo zagrożeniem, przejmując szereg baz i znaczną ilość sprzętu, ale również są politycznym wyzwaniem dla państwa nigeryjskiego.

Podczas gdy ortodoksyjny Boko Haram , kierowany przez Abubakera Shekau, jest ruchem terrorystycznym, który uważa, że ​​każdy żyjący poza jego strefą kontroli jest uzasadnionym wrogiem zgodnie z zasadą kto nie z nami ten przeciwko nam – IPAZ widzi wartość polityczną w tym by nie zabijać potencjalnych przyszłych obywateli państwa, które starają się zbudować w oparciu o prawo szariatu, w regionie jeziora Czad.

Do rozłamu w ruchu doszło w 2016 roku część terrorystów odkryła, że masowe ataki bombowe i strzelaniny, doprowadzają do największej straty w ludności cywilnej, a nie w siłach bezpieczeństwa. Propaganda IPAZ promuje więc ideę w, której muzułmańscy obywatele są z nimi bezpieczni.

W Baga pozwolono odejść tym, którzy chcieli to zrobić – jedyną karą był niewielki „podatek od załadunku” płacony kierowcom pojazdów, którzy pomagali w wyprowadzce. Tym którzy zostali pozwolono normalnie żyć, mieli pracować tam gdzie wczesniej to czynli, oszczędzieli też niezamężne kobiety. W przypadku drugiego odłamu Boko Haram byłoby to niemożliwe,skończyłoby się to gwałtami, ograbianiem i podcinaniem gardeł, powszechną karą dla osób złapanych na próbach ucieczki z zajętego terrytorium.

Normalność w piekle.

WIelu mieszkańców mimo to postanowiło opuścić Baga i przenieść się do Maiduguri, stolicy regionu znajdującej się 90 kilometrów na południe. Powód? Obawa przed tym, że gdy wojsko znów przejmie Bagę, każdy znaleziony w mieście zostanie uznany za dżihadystę, a to może oznaczać zatrzymanie w koszarach Giwa lub śmierć przez rozstrzelanie.

Mimo wyjazdu utrzymuja kontakt z sąsiadami i tą częścią rodzin, ktora postanowiła zostać, a Ci chwalą bojowników, twierdzą, że gdy tylko uczciwie płacisz podatki możesz pracować i żyć jak kiedyś.

Rząd nigeryjski może nie zauważać tego zagrożenia, ale Islamskie Państwo Afryki Zachodniej zdaje sobie sprawę, że konkuruje o przekonanie ludzi. iż szariat jest wiarygodną alternatywą dla państwa nigeryjskiego.

„Wprowadziliśmy nowy system usług dla miejscowej ludności” – chwalił się dowódca IPAZ w wywiadzie dla WhatsApp. „Wojsko, nawet u szczytu swojej kontroli nad tymi terytoriami, nie było wartościową propozycją dla mieszkańców wioski, tylko wymierzali niesprawiedliwość”.

IPAZ nakłada podatki na rybaków i rolników, a w zamian wykopuje studnie, zapewnia bezpieczeństwo, podstawową opiekę zdrowotną, ograniczenia cen podstawowych artykułów żywnościowych i przyjazną dla handlowców politykę zachęcającą do przepływu towarów. Do połowy ubiegłego roku życie w tamtym rejonie było ciężkie, ale sukces IPAZ w oczyszczaniu baz wojskowych wzdłuż korytarza do granicy z Nigrem przyspieszył rozwój biznesu.

Handlowcy, którzy przemieszczają się między wioskami i Maiduguri,są optymistycznie nastawieni do życia pod kontrolą Zachodnioafrykańskiego Państwa Islamskiego . Zauważają jednak, że może wystąpić konflikt między społecznością lokalną, a dowódcami organizacji, gdy życie pod szariatem zostanie uznane jako zbyt surowe i uważają, że ​​dżihadyści nie w pełni ufają tym, którzy nie zdecydowali się walczyć.

Na początku 2019 roku IPAZ przechodził zmiany polityczne. Przybyli do Baga, ogłaszając, że są ludźmi Mamman Nur – nawiązując do ich charyzmatycznego weterana dowódcy, kluczowego gracza w rozstaniu z radykalnym Shekau. Wszyscy jednak w Baga wiedzieli, że przywódcę IPAZ zabito kilka miesięcy wcześniej. Został oskarżony o rozmowy z rządem o zawieszeniu broni i podejrzenie, że wział łapówkę z okupu zapłaconego za uwolnienie 100 uczennic złapanych w Dapchi w marcu 2018 roku.

Chęć ukrycia prawdziwych przywdców, pokazuje, że nowy szczep Boko Haram wcale nie musi być taki pokojowy, a jest to jedynie zasłona dymna mająca zjednać sobie ludność cywilną.

Brak uczciwości i sprawiedliwości

Fakt jednak, że obywatele Nigerii po 10 latach wojny, masowych mordach (40 000 ofiar), wysiedleniach (2 miliony), rabunkach i gwałtach ze strony bojowników, wciąż nie są przekonani co do tego, która strona jest lepsza pokazuje jak fatalna jest władza w Nigerii.

Rząd w Abudży doprowadził mieszkańców do skrajnej biedy, mimo, że Nigeria jest jedną z większych gospodarek Afryki (według ich wyliczeń nawet pierwszą) to w społeczeństwie panują ogromne dysproporcje finansowe. Największe gałęzie gospodarki są kierowane przez lokalnych oligarchów, wśród urzędników panuje korupcja, a zwykli obywatele głodują i nie maja dostepu nawet do wody.

Absolwent dziennikarstwa i politologii na Uniwersytecie Śląskim. Z zamiłowania podróżnik i fan piłki nożnej.