Good Spy

Dobrzy szpiedzy w słusznej sprawie.

Good Spy

Subkultura Barra Bravas. Futbol to religia.

Billy Shankly, legendarny brytyjski trener znany głównie z prowadzenia drużyny piłkarskiej Liverpool F.C. powiedział kiedyś:

Niektórzy ludzie uważają, że piłka nożna jest sprawą życia lub śmierci. Jestem bardzo rozczarowany takim podejściem. Mogę zapewnić, iż jest o wiele, wiele ważniejsza.

Mimo, że od wypowiedzenia tych słów minęło prawie pół wieku, nie straciły one nic na znaczeniu, można nawet napisać, że w niektórych rejonach nabrały go jeszcze bardziej.

Villa Fiorito miejscowość położona kilkanaście kilometrów od Buenos Aires, stolicy Argentyny mimo swojej malowniczej nazwy z pięknem ma niewiele wspólnego. Jest to jeden z najgroźniejszych slumsów w całej Ameryce Południowej, w których najczęstszym widokiem są prowizoryczne budowle z blachy falistej i tony śmieci walających się po ulicach. Jest to też miejsce, w którym urodziła i wychowała się legenda. Człowiek, który w Argentynie ma swój kościół, a przez fanów nazywany jest po prostu Bogiem… Diego Maradona.

Dumę z tego faktu wyrażaną przez lokalnych mieszkańców można spotkać tutaj na każdym kroku, najbardziej szalonym tego przykładem jest główna droga w Villa Fiortino na której widnieje podobizna Boskiego Diego z aureolą nad jego głową. Nie trzeba być mistrzem dedukcji żeby zrozumieć, że najważniejszą religią w tym miejscu jest futbol.

in-villa-fiorito-2_630

O ile średnia zarobków w samej Argentynie wynosi w granicach 650 pseos (48$) o tyle w samym Villa Fiorito rzadko kiedy ktoś przekracza 300 pesos (22$). Luksusem w tym mieście jest dostęp do bieżącej wody, a o szkolnictwie można tylko pomarzyć. W takim miejscu jedyną alternatywą i rozrywką dla okolicznych dzieciaków  jest piłka nożna. Na slumsowym boisku na którym w piłkę uczył się grać sam Diego, poznaje się swoich kompanów, którzy później stają się Twoimi partnerami nie tylko przy futbolu ale i przy mniejszych bądź większych przestępstwach, taka jest cena i ryzyko jeśli chcesz w tym miejscu w miarę godnie żyć. W podobny sposób zaczyna się historia większości Barra Bravas.

3

Kim są Barra Bravas? W wolnym tłumaczeniu szaleni kibice i właściwie to wolne tłumaczenie idealnie ich określa. Nie są to fani konkretnego zespołu ani organizacja działająca wokół grupy klubów piłkarskich. Jest to pewnego rodzaju subkultura działająca na terenach całej Ameryki Południowej, a która to jako miejsce swojej egzystencji wybrała stadion piłkarski, choć nie tylko.

To co się dzieje na futbolowych arenach pod przewodnictwem Barra Bravas można określić jednym słowem: fanatyzm. Nasze rodzime derby Krakowa, Śląska, Trójmiasta, mimo, że uchodzą za elektryzujące, atmosferą z meczami południowoamerykańskimi równać się nie mogą. Ciągłe śpiewy, radość, sztuczne ognie czy fajerwerki, widowisko to jest połączeniem sylwestra, koncertu, meczu i mszy. Każdy kto kiedykolwiek miał sposobność być na takim meczu nie zpaomina go do końca życia.

Jest też jednak druga strona medalu, fanatyzm ze stadionów przenoszony jest do miast, na ulice siejąc tam śmierć i spustoszenie.

Na pierwsze wzmianki o Barra Bravas można trafić w latach 60-tych ubiegłego wieku. Równocześnie  te specyficzne gangi rozwijały się w Argentynie i Brazylii (gdzie z racji używania języka portugalskiego, a nie hiszpańskiego nazywane są torcidami ).  Do pierwszej regularnej bitwy, za którą obciąża się “szalonych fanów” doszło podczas meczu w Rosario w 1967 roku, zginęły wtedy 3 osoby, a 56 było rannych.

Statystyki policyjne do dziś są nieubłagane, w samej Argentynie od 2010 roku z powodu bójek kibicowskich zmarło ponad 220 osób. Tylko w 2019 roku 7.W zeszłym sezonie finał Copa Libertadores, w którym miały odbyć się derby Buenos Aires trzeba było przenieść o kilka tysięcy kilometrów aż do Madrytu. Czym więc różni się Ameryka Południowa od Europy, w której też regularnie dochodzi do kibicowskich burd, a kostucha nie zbiera aż tak dużych plonów?

Odmienność polega na sposobie podejścia. W Europie, chuligani działają na zasadzie rywalizacji. Kibice drużyny A walczą z kibicami drużyny B ale tylko po to by pokazać kto jest lepszy, zrobienie komuś krzywdy, a przede wszystkim zabójstwo jeśli się zdarza jest często niechcianym efektem ubocznym.

W Ameryce Południowej natomiast kibice traktują swój klub jak religię, co za tym idzie kibice innych klubów uważani są za innowierców w przypadku konfrontacji nie chodzi więc o pokazanie kto jest lepszym, a o unicestwienie wroga. Dlatego też, często w takich starciach, używane są rozbite butelki, noże, siekiery,  a nawet broń palna. Wszystko z powodu innego koloru szalika lub koszulki.

Taka bezkompromisowość budzi strach ale i szacunek wśród odpowiedników z innych kontynentów. Trudno więc się dziwić, że nazwy TORCIDA czy Barra Bravas są zapożyczane przez kibiców z Japonii, USA, Chorwacji, a nawet Polski.

Absolwent dziennikarstwa i politologii na Uniwersytecie Śląskim. Z zamiłowania podróżnik i fan piłki nożnej.