Good Spy

obiektywne dziennikarstwo

Good Spy

Ogromne firmy nie chcą być kojarzone z liberalną Kanadą.

Jeden z gigantów naftowych Encana Canada nie chce być dłużej kojarzona z tym krajem w związku z czym zdecydowała się na rebranding nazwy i usunięcie drugiego członu swojej nazwy. Jest to druga firma, która podjęła takie kroki po TransCanada, która na początku 2019 roku przekształciła się w TC Energy.

Przyczyną takiego stanu rzeczy jest spowolnienie gospodarcze jakie za liberalnych rządów premiera Trudeau dotknęły Kanadę. Efektem tego jest rosnąca tożsamość narodowa w niektórych regionach.

Jak podaje międzynarodowa, sondażowa firma Vox Pop Labs, w ostatnim okresie w takich regionach jak Alberta czy Saskatchewan spada przywiązanie do wartości kanadyjskich, a wzmacniają się lokalne ruchy narodowościowe. W ostatnich wyborach w kwietniu 2019 roku tereny te zostały przejęte przez konserwatywne, autonomiczne partie (przyp. red. Kanada posiada system federalny z dużą swobodą poszczególnych prowincji).

Mimo tych regionalnych porażek, liberalnemu premierowi Justinowi Trudeau udało się w październiku 2019 r. wygrać krajowe wybory i stworzyć mniejszościowy rząd, który musi jednak mierzyć się z coraz większą polaryzacją społeczeństwa, na Kanadyjczyków i osoby, które czują do kraju klonowego liścia co raz mniejsze przywiązanie.

Jednym z głównych problemów Justina Trudeau jest jego prioryretowa działalność wspierająca zieloną energię, co mocno uderza w silny w Kanadzie przemysł naftowy, największe firmy takie jak Encana czy TC Energy nie chcą być kojarzone z liberalną i proekologiczną polityką Ottawy, czego efektem są zmiany nazwy i groźby przeniesienia działalności i płacenia podatków w Stanach Zjednoczonych. Taka decyzja uderzy nie tylko w całą Kanadę ale i w poszczególne regiony jak Alberta, gdzie jeden z naftowych gigantów Encana ma swoją siedzibę.

Encana zatrudnia ponad 2000 pracowników, a jej przychody z 2018 roku szacuje się na 6 miliardów dolarów. TC Energy zatrudnia natomiast 7000 osób, a jej przychody wynoszą prawie 14 miliardów dolarów. Tylko te dwie firmy generują sumy na poziomie 4% budżetu całej Kanady.

Naftowe lobby stanowi więc dużą konkurencję dla rozpoczynającego nową kadencję premiera Trudeau, który jednak całą sprawę stara się bagatelizować i chowa głowę w piasek nie udzielając żadnych komentarzy. Pozwalając na nie jedynie lokalnym politykom swojej partii w nieprzychylnych mu prowincjach Kanady. Jak mówią lokalni eksperci, takie działanie pogłębia jedynie silne podziały wśród obywateli kraju klonowego liścia i w najbliższym czasie może doprowadzić do podziału i próby zrywu niepodległościowego np. w Albercie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *