Good Spy

Dobrzy szpiedzy w słusznej sprawie.

Good Spy

Meksyk, kraj rządzony przez kartele narkotykowe.

Seria brutalnych incydentów w październiku 2019 r. ujawniła śmiertelną siłę karteli narkotykowych i słabość państwa meksykańskiego.

Jedna ze strzelanin rozpoczęła się tuż po świcie 14 października w niewielkim mieście el Aguaje w południowym Meksyku. Ponad 30 bandytów zaatakowało grupę policjantów stanowych na patrolu, zabijając 14 z nich. Zapis audio z tej masakry zamieszczony został później w mediach społecznościowych, przedstawiał ponury obraz całej sytuacji. Jeden policjant błaga o wsparcie, gdy jego kolega jęczy z bólu w tle świadomy, że umiera. Zdjęcia i nagrania telewizyjne z tej sceny pokazały spalone policyjne ciężarówki, oficerów martwych na ziemi czy kawałki mózgu na drodze.

Zaledwie kilka dni później rząd federalny Meksyku doświadczył innej porażki, gdy próbował aresztować syna Joaquina „El Chapo” Guzmána, Ovidio, w Culiacán, stolicy stanu Sinaloa. Po początkowym zatrzymaniu Ovidio meksykańscy żołnierze zostali zmuszeni go wypuścić, gdy członkowie kartelu w kilkaset osób otoczyli cały dom, w którym miało miejsce aresztowanie. W mieście w tym czasie trwała wojna, palono ciężarówki, niszczono sklepy i komisariaty, strzelano do wszystkich służb mundurowych.

Tuż przed zasadzką policyjną, prezydent Meksyku Andres Manuel Lopez Obrador (znany jako AMLO), który ukuł motto „uściski, a nie kule” (parafrazjując hasło Pablo Escobara “plomo o plata”) jako sposób na rozwiązanie problemów bezpieczeństwa Meksyku, powiedział, że brutalna przemoc w kraju związana z narkotykami osiągnęła punkt krytyczny. W ten sposób sam przyznał, że jego pokojowy pomysł poniósł klęskę. Statystyki mówią zresztą podobnie, od grudnia 2018r. kiedy Lopez przejął władzę liczba morderstw na tle narkotykowym wzrosła o 10%.

Wszystko to efekt ogromnej korupcji panującej w Meksyku. W teorii motto prezydenta miałoby rację bytu gdyby wszystkie służby mundurowe działały w jednej drużynie. Jednym z pomysłów AMLO była legalizacja marihuany, która plantatorom przyniosłaby stały przychód i w konsekwencji miała zmniejszyć terror na ulicach. Tymczasem oficjalnie mówi się, że policja lokalna jest na usługach karteli. Brak jakiejkolwiek kontroli rozzuchwalił narkotykowych baronów, którzy sami zaczęli stanowić prawo w miastach. Ich siła rozrosła się do takiego poziomu, że swoje wpływy mają również w policji stanowej. Na dziś jedynymi formacjami, które starają się walczyć z kartelami jest wojsko i policja federalna i ponoszą sromotną klęskę.

Przyczyną tych porażek jest nie tylko liczebność narkotykowej armii ale i świetne uzbrojenie tych formacji. Wyniki śledztwa DEA (amerykańskiej agencji antynarkotykowej) wskazują że, broń jest kupowana w Stanach Zjednoczonych i przemycana do Meksyku. W posiadaniu karteli są najnowszej generacji karabiny snajperskie, broń maszynowa o dużym kalibrze, a nawet wyrzutnie rakiet.

Wszystko to kształtuje obraz kraju, który rządzony jest nie przez wybranych polityków, a bossów mafii. W ciągu ostatnich 10 lat prezydenci Meksyku próbowali zarówno rozwiązań siłowych jak i negocjacyjnych. Wszystkie zawiodły. Wydaje się, że jedyne rozwiązanie to pójście drogą Kolumbii i przyjęcie wsparcia Stanów Zjednoczonych, które są największym importerem nielegalnych narkotyków z Meksyku i problem tego latynoskiego kraju to również ich problem. Rozumieją to sami mieszkańcy Meksyku, którzy co raz odważniej protestują przeciwko narkotykowym przestępstwom występującym w ich kraju. W Ciudad Juarez mieście na północy Meksyku cyklicznie dochodzi do wielotysięcznych demonstracji przeciwko kartelom.

2 KOMENTARZE

  1. Skoro prezydent Meksyku odpowiada Trumpowi – ktory widzi, ze Maksyk to w sumie kraj upadly zblizajacy sie poziomem do Somali – ze sobie sam poradzi, a widac sobie nie radzi to mamy co mamy. Ja sie zadnemu murowi z Meksykiem nie dziwie. Jakbym mial takiego sasiada sam bym sie od niego dla bezpieczenstwa odgradzal.

  2. “Wyniki śledztwa DEA (amerykańskiej agencji antynarkotykowej) wskazują że, broń jest kupowana w Stanach Zjednoczonych i przemycana do Meksyku. ”

    Chodzi o raporty ATF. I te dane są od lat przedstawiane w mediach w sposób zmanipulowany.

    1) Do urzędników ATF z poleceniem wyśledzenia oraz identyfikacji trafiają tylko te egzemplarze broni, co do których władze meksykańskie przypuszczają, że zostały przeszmuglowane z Ameryki. Jest to zatem zaledwie część z ogólnej puli jednostek konfiskowanych i/lub odnajdywanych w miejscach strzelanin po drugiej stronie granicy. Reszta może równie dobrze pochodzić z innych źródeł, ale ponieważ faktyczna wielkość owej puli pozostaje nieznana, trudno prawidłowo oszacować, ile tak naprawdę sztuk broni palnej przenika do Meksyku z USA. Analitycy Stratfor oszacowali, że “almost 90% of the guns seized in Mexico in 2008 were not traced back to the United States.”

    2) ATF nie podaje, jaki odsetek odzyskanej broni sprzedano za pośrednictwem amerykańskich sklepów na żądanie Departamentu Sprawiedliwości. Chodzi o wszelkiego rodzaju usankcjonowane i nadzorowane przez rząd federalny transakcje na potrzeby meksykańskich służb mundurowych tudzież tajne operacje typu “Fast and Furious” czy “Wide Receiver”.

    Generalnie wiele wskazuje na to, że jednym z głównych źródeł zaopatrzenia meksykańskich handlarzy w broń palną jest wojsko, a mówiąc dokładniej, dezerterzy z armii. Od lat tysiące żołnierzy z karabinami pod ręką regularnie opuszcza szeregi lokalnych formacji zbrojnych, zasilając struktury syndykatów mafijnych. Broń przepływa także z Hondurasu, Salwadoru, Izraela, wyśledzono tez źródła powiązane z Hezbollahem.

    “W posiadaniu karteli są najnowszej generacji karabiny snajperskie, broń maszynowa o dużym kalibrze, a nawet wyrzutnie rakiet.”

    Broń maszynowa i wyrzutnie rakiet nie mogą pochodzić z USA, bo tam tego nie sprzedają.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Absolwent dziennikarstwa i politologii na Uniwersytecie Śląskim. Z zamiłowania podróżnik i fan piłki nożnej.