Good Spy

obiektywne dziennikarstwo

Good Spy

Honduras, miejsce gdzie futbol to śmierć.

Fan Club (FC), w kibicowskim znaczeniu grupa ludzi, organizacja wspierająca konkretny klub sportowy spoza miejsca ich zamieszkania. W Polsce ten rodzaj działalności jest do tego stopnia rozwinięty, że największe kluby piłkarskie posiadają do kilkudziesięciu fan clubów. O żadnym liczącym się nie można jednak powiedzieć, że jest w jakiś sposób zaskakujący. Zazwyczaj FC tworzą się w okolicznych miastach klubu, lub w miejscach gdzie nie ma w pobliżu innego dużego piłkarskiego zespołu. Zupełnie inaczej sytuacja ma się jednak w Ameryce Południowej i Łacińskiej, to w tamtym miejscu powstał bodajże najbardziej ekstremalny klub sympatyków na świecie, nie tylko wspierający swój zespół ale mający też krew na rękach.

Honduras. Jedno z najniebezpieczniejszych i najbiedniejszych państw na świecie. Skażone nie tylko brutalnością ale i naturalnymi klęskami. Piłka nożna w takim miejscu gdzie codziennie czeka walka o przetrwanie nie może być priorytetem. Jak się jednak okazuje może być powodem do utraty życia.

Najbardziej utytułowanym zespołem piłkarskim w tym kraju jest Club Deportivo Olimpia ze stolicy Tequcigalpy. Drużyna zdobyła 30 tytułów mistrza Hondurasu, swego czasu wygrała też 2 razy puchar CONCACAF, ale historia to raczej odległa bo sprzed 30 lat, w czasach gdy kraj nie był jeszcze zniszczony wojną gangów i wszechogarniającą biedą.

Club Deportivo Olimpia jest też zespołem, który rozpoczął ruch kibicowski w swoim kraju. Wszystko jak na warunki latynoskie zaczęło się dość późno bo w 1987 roku. Wtedy to mieszkańcy Hondurasu inspirowani argentyńskimi stadionami wprowadzili na swoje obiekty piłkarskie pierwsze flagi i bębny pomagające wybijać rytm melodii . Pierwsza formalizacja grupy nastąpiła już 3 lata później, radykalni fani przyjęli nazwę Ultra Fiel czyli w tłumaczeniu na polski wierność i co ciekawe stało się to za sprawą grupy kibiców z oddalonego o kilkaset kilometrów San Pedro Sula. Brzmi niewinnie? Tylko pozornie, bo największym rywalem stołecznej Olimpii jest zespół Marathon, który swą siedzibę ma właśnie w San Pedro Sula. 

W latach 90-tych wśród “Wiernych” dochodziło do licznych rozłamów i podziałów, do tego stopnia że dzisiaj Ultra Fiel to tak naprawdę 2 organizacje, pierwsza ze stolicy i  reszty kraju, a druga z San Pedro Sula i okolicznych miast. To właśnie ten drugi odłam z racji swojego położenia dorobił się opinii jednej z najbardziej krwawych grup kibiców na całym globie.

Większość rankingów światowych organizacji jest dla Hondurasu bezlitosna, niewielki kraj z Ameryki Łacińskiej jest uważany za najniebezpieczniejszy na świecie, a w nim prym w kwestii przestępczości wiedzie San Pedro Sula.

Dziennie w tym 800 000 mieście popełniane są 3 morderstwa (w 2018 roku było to 1200 rocznie). Trupów jest tak dużo, że nikogo nie dziwią już rozkładające się zwłoki przy ulicy, a dużo większe zaskoczenie wywołuje na niej widok białego człowieka, turysty. Miejsce to słynęło kiedyś z plantacji bananów, niestety plaga klęsk żywiołowych zniszczyła cały przemysł rolny. Honduras znajdujący się więc na szlaku przerzutowym między Kolumbią, a USA stał się idealnym miejscem dla narkotykowej wojny gangów, a przemyt jednym z nielicznych, dochodowych sposobów utrzymania dla lokalsów.

Barrio 18 i Mara Salvatrucha to dwie mafie, które zawładnęły całym miastem do tego stopnia, że korumpowały polityków i policjantów, a tych krnąbrnych zabijali. Doprowadzali do jatek między sobą, a żeby łatwiej się identyfikować tatuowali swoją przynależność na ciele.

Kibice w całej wojnie też obrali swoją stronę, ultras Marathon  swoich fanów ma głównie wśród członków Barrio 18. Rejony wpływów tego gangu pokrywają się z rejonami w których kibicuje się Marathonowi. Nic więc dziwnego, że Ultra Fiel San Pedro Sula wybrało 2 opcję czyli Mara Salvatrucha. Efekt był przewidywalny. Dzisiaj kibicowskie porachunki, rozwiązuje się tam za pomocą broni palnej i noży.

Do kulminacyjnej sceny pokazującej bezwzględność walk doszło w 2011 roku kiedy to do baru kibiców Marathon wkroczyli “nieznani” sprawcy i zabili 7 osób, odwet nastąpił kilka dni później gdy podobny los spotkał 4 jadących na mecz kibiców Club Deportivo Olimpia. Szacuje się, że od tego czasu w ciągu kilku lat zginęło kolejne kilkadziesiąt kibiców obu klubów, władze miasta nie radzące sobie z problemem przestrzegają przed obnoszeniem się z barwami klubowymi traktując je na równo z gangsterskimi tatuażami.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *