Good Spy

Dobrzy szpiedzy w słusznej sprawie.

Good Spy

Belgrad, miasto dwóch religii

Belgrad, stolica Serbii licząca prawie 1,5 miliona mieszkańców. Gdyby nie wojna na Bałkanach z lat 90-tych ubiegłego wieku, która doprowadziła do wielu widocznych jeszcze dzisiaj zniszczeń, to miasto to można by uznać za architektoniczną perełkę, połączenie wschodniego stylu znanego z Rosji czy Ukrainy, z zachodnią architekturą kojarzoną chociażby z Paryżem. 90% belgradzkiego społeczeństwa wyznaje prawosławie, ale to nie ta wiara jest tam najważniejsza. Prawdziwą religią jest futbol, który podzielił miasto na 2 fronty.

Wszystko zaczęło się w 1945 roku, wtedy to w powojennej Jugosławii dowodzonej przez zwycięską, komunistyczną armię generała Tito rodził się sport. Belgrad był oczkiem w głowie, wodza, który na prawie 40 lat zabetonował scenę polityczną na Bałkanach. To w tym mieście więc Tito pozwolił na utworzenie 2 klubów piłkarskich, z jednej strony zgodnie z wtedy panującymi trendami należącego do wojska Partizana, a z drugiej mającą być symbolem walki z hiltleryzmem, antyfaszystowską Crvenę Zvezdę.

Przez lata istnienia Jugosławii te 2 zespoły byłī jedynymi serbskimi, które mogły na równi rywalizować ze swoimi odpowiednikami z innych bałkańskich regionów, w szczególności z tymi z Chorwacji. Nic więc dziwnego, że wśród narodu znanego z wojowania i rywalizacji rosła popularność Partizana i Crveny. Do tego stopnia, że już po kilkunastu latach, oba kluby zmonopolizowały cały sport w swoim kraju, otwierając również popularne wśród Serbów sekcje koszykówki i piłki wodnej.

Ten krok przesądził sprawę więc gdy w latach 70-tych ubiegłego wieku w Europie rosła popularność subkultur kibicowskich i powstawały zorganizowane grupy fanów, podobne zdarzenia zaczęły mieć miejsce w Serbii i tak narodziły się Grobari i Delije.

Grobari czyli Grabarze to najbardziej zagorzali fani Partizana, swoją nazwę wzięli od ulicy Cmentarnej przy, której przez wiele lat mieściła się siedziba klubu. Delije czyli wojownicy to natomiast kibice Crveny Zvezdej, powiedzieć, że te grupy za sobą nie przepadają to bardzo delikatne stwierdzenie.

Obie organizacje przez dziesiątki lat istnienia daleko wykroczyły swoimi kompetencjami po za stadionową rozrywkę. Dziś bliżej im do gangów niż grup kibicowskich. “Kibice” są odpowiedzialni za handel narkotykami, nielegalną prostytucję oraz haracze. Belgrad i okoliczne miasta stały się ich strefą wpływów, o którą walczą na śmierć i życie z rywalami zza miedzy. Macki belgradzkich chuliganów stały się tak długie, że rozprzestrzeniły się do Grecji, a nawet Rosji, gdzie z kibicami lokalnych klubów tworzą konkurencyjne, sojusznicze syndykaty mafijne. Dobór krajów nie jest przypadkowy grupy mimo, że zwaśnione są mocno nacjonalistyczne i często odwołują się do swoich historycznych wartości, a za jedną z nich uważają wiarę prawosławną tak popularną również w Grecji i Rosji. Nie oznacza to jednak, że zamykają się na inne fronty, serbscy kibice utrzymują stosunki z wieloma kibicami z całej Europy w tym również z Polski.

Trudno jednak porównać ich do polskich grup kibicowskich. Różni ich skala działania czy przyzwolenie społeczeństwa. W Polsce akty chuligaństwa i zachowania kryminogenne są piętnowane przez ogół, w Serbii z symbolami Grabarzy czy Wojowników bardzo chętnie pozują aktorzy, celebryci, a nawet politycy.

Nic więc dziwnego, że w takich okolicznościach pieniądze spływające do kibiców są ogromne,do tego stopnia że powodują również konflikty wewnątrz grup. Grobari od wielu lat targani są wewnętrznymi sporami, które rozpoczęły się w 1999 roku gdy jeden z odłamów oskarżył drugi o niejasności finansowe. Od tej pory kibice mimo, że reprezentują ten sam klub, pałają do siebie taką niechęcią, że nie zajmują obok siebie miejsc na stadionie, usadawiając się po dwóch różnych stronach obiektu. Nielicznym wyjątkiem od tej sytuacji są derbowe mecze z Crveną Zvezdą, które uchodzą za jedne z najniebezpieczniejszych i widowiskowych meczów na świecie, a dla ludzi interesujących się tematyką kibicowską stały się Świętym Gralem.

1 KOMENTARZ

  1. Po pierwsze Delije to nie znaczy wojownicy tylko bohaterowie i nie ma tutaj opcji na jakiekolwiek inne tłumaczenie słowa delije, bo po prostu jest błędne. Druga sprawa Grobari na derbach od kilku lat jest podzielone i czasem potrafią zająć trzy sektory oddzielone buforem nawet będąc w roli gości. Dodając smaczku „pewne grupy” Grobari żyją w dobrych kontaktach z Delije i sobie nie wchodzą w drogę, a bardziej skupiają się na konkurencyjnych grupach Partizana. Po trzecie widowiskowe jak najbardziej są te derby, ale pisanie o nich jako meczu, który uchodzi za jeden z najniebezpieczniejszych jest trochę przesadzone. Może dla laika co zna mecze tylko z ekranu telewizora, to faktycznie będzie to bardzo niebezpieczne wydarzenie sportowe. Jednak ci, którzy wolą mecze piłkarskie oglądać na stadionie, takiego wrażenia nie powinni odnieść. Z pewnością jest to bardzo żywiołowy pojedynek, to na tyle.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Absolwent dziennikarstwa i politologii na Uniwersytecie Śląskim. Z zamiłowania podróżnik i fan piłki nożnej.