Good Spy

Dobrzy szpiedzy w słusznej sprawie.

Good Spy

Bastoy, rajskie więzienie, które działa.

70 kilometrów od norweskiej stolicy Oslo, na jednej z wysp znajduje się ośrodek karny jakiego próżno szukać w całej Europie. Więźniowie w tym miejscu traktowani są bardziej jak pensjonariusze niż aresztanci. Osadzeni sami decydują o tym co chcą jeść, gdzie pracować, o której wstawać, a do tego nikt nie sprawuje nad nimi praktycznie żadnego nadzoru. Całość wydaje się nierealną utopią, ale zaskakująco działa. Bastoy jest więzieniem gdzie praktycznie nie występuje zjawisko recydywy, a w ciągu ponad 30 lat istnienia zdarzyła się jedna próba ucieczki.

W 1900 roku na wyspie powstał ośrodek poprawczy dla chłopców, który istniał przez ponad pół wieku. W pierwszych latach niczym nie różnił się od innych tego typu miejsc znanych na świecie. W 1915 roku doszło jednak do buntu młodzieży, w jego efekcie postanowiono zmniejszyć rygor co zaskakująco przyniosło skutek, młodzież z Bastoy zdecydowanie lepiej radziła sobie w dorosłym życiu niż ich pierwsze trudne lata życia by na to wskazywały. Gdy więc w latach 80-tych postanowiono ponownie zagospodarować wyspę, tym razem jako miejsce odosobnienia dorosłych, na próbę utrzymano reguły wcześniejszej placówki. Ponownie eksperyment zadziałał.

Więźniowie Bastoy mieszkają w przytulnych domkach, każdy ma do dyspozycji jednoosobowy pokój, a oprócz tego wspólną kuchnię i łazienkę. Nie ma musztry, godzin pobudki i gaszenia świateł w nocy. Osadzeni sami decydują czy i o której chcą wstać. Mogą pracować, nie jest to jednak obowiązek, jeśli się zdecydują sami wybierają rodzaj zatrudnienia jaki chcą sprawować, a za swoją usługę otrzymują solidne wynagrodzenie (około 2400 polskich złotych).

Na wyspie oprócz tego mają zapewnioną masę rozrywek. Są boiska do piłki nożnej, możliwość jazdy konnej, telewizja kablowa, internet, biblioteka, siłownia, sauna czy kino. Istnieją jedynie dwa zakazy, nie można spożywać alkoholu i narkotyków, a wszelkie akty użycia siły są karane deportacją do innego więzienia. Do tej pory takie sytuacje można policzyć na palcach jednej ręki w ciągu prawie 40 lat istnienia.

Służba więzienna nie posiada w Bastoy żadnych środków przymusu bezpośredniego. Trudno w ich wyposażeniu znaleźć broń palną, a nawet zwykłą pałkę czy gaz. Ich obecność na wyspie jest zupełnie zbyteczna, jedynym zadaniem jest dzienne liczenie osadzonych.

Więzienie mimo, że o bardzo łagodnym rygorze nie ma w swoich szeregach tylko drobnych przestępców. Pensjonariuszami Bastoy bywają fałszerze, złodzieje ale i gwałciciele, handlarze narkotyków czy mordercy. Z jakiś jednak powodów będąc na wyspie pokornieją i łagodnieją.

Cały ośrodek oprócz tego, że jest skuteczny to do tego samowystarczalny. Zamontowane panele słoneczne zapewniają 100% pokrycia zapotrzebowania na prąd, a większość żywności dla skazańców jest “wyhodowana” na wyspie przez nich samych, nadwyżkę plonów sprzedaje się do okolicznych miasteczek co z kolei pozwala zapłacić pensje wszystkim pracującym więźniom.

Powstaje jednak zasadnicze pytanie, gdzie jest granica między próbą resocjalizacji obywatela na wszelkie możliwe sposoby, a faktyczną karą i pokutą za popełniony zabroniony czyn i czy Bastoy jej nie przekroczyło, tworząc zamiast więzienia urokliwy, darmowy hotel.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Absolwent dziennikarstwa i politologii na Uniwersytecie Śląskim. Z zamiłowania podróżnik i fan piłki nożnej.