Good Spy

Dobrzy szpiedzy w słusznej sprawie.

Good Spy

Amerykańska scena Ultras.

Stany Zjednoczone to kraj, który lubi podkreślać swoją odrębność od reszty Świata. Gdy cały glob od ponad wieku szaleje na punkcie piłki nożnej, Amerykanie w tym czasie stworzyli swoją odmianę, która mimo, że w nazwie ma football z grą nogami ma niewiele wspólnego.

Od 1994 roku tendencja jednak się delikatnie zmienia, wtedy to obywatele kraju wuja Sama od FIFA otrzymali prezent w postaci możliwości zorganizowania u siebie mundialu. Mistrzostwa Świata okazały się sukcesem, a popularność piłki nożnej urosła do tego stopnia, że rodzima liga MLS ma dzisiaj większą oglądalność od rozgrywek hokejowej NHL.

Futbol to jednak nie tylko to co dzieje się na zielonej murawie, a również to co widać na trybunach. Kibice piłkarscy są wyjątkowi. Bardziej fanatyczni, głośniejsi i mniej kompromisowi od swoich innych odpowiedników. Tak jest w Europie, tak jest w Ameryce Południowej i co zaskakujące tak zaczęło być w USA.

MLS swoje początki ma w latach 80-tych ubiegłego wieku, gdy w Europie postrach siali angielscy i włoscy chuligani, w Stanach Zjednoczonych kibic piłkarski niewiele różnił się od tego baseballowego czy hokejowego. Popcorn, cola i cheerleaderki tańczące w przerwach były stałym dodatkiem do meczów. Przez dziesięciolecia ten obraz się nie zmieniał, aż do pierwszych lat XXI wieku gdy do USA na zakończenie karier zaczęli zjeżdżać piłkarze znani z europejskich boisk. To był impuls dla kibiców “soccera”, którzy chcieli dla nich stworzyć atmosferę znaną ze starego kontynentu.

Prym w tym wiedli meksykańscy imigranci, którzy znając smak trybun piłkarskich przenieśli ją do MLS. Nic więc dziwnego, że pierwsze grupy Ultras powstały w Los Angeles czy San Jose gdzie liczba latynosów jest największa. To drugie miasto stało się zresztą miejscem powstania najbardziej bezkompromisowej grupy kibiców w Ameryce Północnej.

San Jose Ultras istnieje od 2006 roku i w tym czasie dało się we znaki zarówno kibicom przeciwnych drużyn jak i policji. Grupa została założona przez Rumuna, byłego kibica Steauy Bukareszt, a w jej szeregach większość stanowią Meksykanie. Chóralne śpiewy, nielegalna pirotechnika ale również czyny chuligańskie to znak rozpoznawczy fanów tego zespołu. Po jednej z rozrób w meczu z zespołem z Portland gdzie kilka osób odniosło poważne obrażenia grupa została wyproszona ze stadionu, a jej działalność podczas meczów mocno ograniczona. Dzisiaj można ich głównie spotkać na meczach zespołów juniorskich.

Nie jest to jedyny taki przykład, MLS wzorem NFL czy NBA mocno dba o to żeby otoczka wokół meczu była jak najmniej nieprzewidywalna. W związku z czym każdy przykład niesubordynacji jest niezwykle mocno karany. Kluby dostają kary za to, że ktoś stał na stadionie zamiast siedzieć, za nieprzyzwoite przyśpiewki, pirotechnikę, a nawet za zagłuszanie reklam sponsorów ligi. Sytuacja stała się tak absurdalna, że włodarze zespołów zaczęli płacić kibicom by Ci zajmowali swoje miejsca. W Nowym Jorku jedna z grup zespołu Red Bull – GSU sprzeciwiła się tej praktyce i chwilę później podzieliła los San Jose Ultras dostając zakaz wejścia na stadion. Nie przeszkadza im to jednak działać po za obiektem Byków. W Nowym Jorku jako jednym z nielicznych miast dochodzi do meczów derbowych, kibice GSU w trakcie ich trwania kilkukrotnie odwiedzali bary wypełnione kibicami New York City chcąc skonfrontować się z nimi nie tylko słownie.

Według socjologów cały ruch ultras w USA jest jednak tylko plastikową wydmuszką. Próbą naśladowania i skopiowania wzorców z Europy i Ameryki Południowej dla uzyskania nutki adrenaliny. Nie ma za tym głębszych idei czy przekonań. Sport w USA jest mocno skomercjalizowany, żywot klubów sportowych jest krótki, a co za tym idzie wszelkiego rodzaju animozje i konflikty nie wywodzą się z historycznych zaszłości, różnic światopoglądowych, a jedynie potrzeby rywalizacji. To w konsekwencji wyklucza jakikolwiek fanatyzm.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Absolwent dziennikarstwa i politologii na Uniwersytecie Śląskim. Z zamiłowania podróżnik i fan piłki nożnej.